#3 "Karczma Bida" Opole

Jest to kolejne miejsce z serii #powroty - bo odwiedzamy je nie po raz pierwszy. Jest to też miejsce budzące ambiwalentne uczucia i sporo przemyśleń o gastronomii i filozofii żywienia ludzi (lub jej braku). Dlatego nietypowo zamiast od razu od jedzeniu - opowiem co czuję.

1. Podziw. Bo ktoś w tym miejscu stworzył przedsiębiorstwo oparte na szeregu widocznych procedur, które doprowadziło do tego, że jest tam zawsze pełno - a potencjał "przerobowy" jest imponująco wielki. Do tego dania wychodzą z kuchni migiem i porcje są.. ogromne - jeśli zamawiasz zupę otrzymujesz nie michę - chełm - nie bójmy się tog słowa - pełen po brzegi. Natomiast jeśli zamawiasz danie główne wiedz, że istnieje możliwość zakupienia pojemnika do spakowania na wynos za 1,50 PLN - chyba że podołasz ilości 😏.

2. Odrazę. Bo taka forma masowego żywienia - na mój rozum i logikę - nie może iść w parze z jakością, zwłaszcza że ceny nie są powalająco wysokie.

Jednakowoż na kuchni nie byłam, w zaopatrzenie nie zaglądałam, ani nawet ekspertem w tym temacie nie jestem. To tylko moje przemyślenia, które ten obiekt budzi. Jeśli tam jadę wiem, że zjem szybko i dzieci coś wybiorą - prawie jak w Mc Donald's!

Ok, miało być o jedzeniu więc do rzeczy:

Ja: Pierożki z cielęciną i sosem śmietanowo-grzybowym z bukietem surówek.
A.: Kopytka grzybowe z cebulką
Dzieci: Barszcz czerwony z pierożkami mięsnymi; Dla Grymaśnika pierogi ruskie podawane z surówką z kiszonej kapusty i śmietaną.

Moje pierogi nie były popisem pierogowego kunsztu - ciasto grube, farsz mięsny ok, sos natomiast był gęsty jakby miał przewagę mąki nad śmietaną a i grzybowość jego była umowna. Surówki słodkie, że hej.
A. był rozczarowany tym co otrzymał - duży półmisek kopytek z dużą ilością cebuli. W smaku grzybowości kopytek czuć nie było, posiłkował się moim sosem, który ja po skosztowaniu zgarnęłam na boczek.
Dań dzieci nie kosztowałam tym razem ale znam te smaki, bo jak napisałam wyżej - nie była to nasza pierwsza wizyta w Karczmie.

Cel został osiągnięty. Zjedliśmy szybki obiad w trasie. Więcej przemyśleń niż smaku pozostaje po każdej wizycie w Bidzie.

Komentarze