Kulinarna relacja z polskich wczasów początek ma w chorzowskim parku rozrywki LEGENDIA, gdzie jeśli chodzi o jedzenie szału nie ma - aczkolwiek spektakularnej nędzy również nie ma.
Niestety połakomiliśmy się na burgery. Były niezłe, Grymaśnik nawet zjadł. Pytanie więc, dlaczego niestety?
Bo wieczorem pan z obsługi hoteliku w którym się zatrzymaliśmy polecił nam restaurację "Pod drewnianym Bocianem", która miała tak ciekawe menu, a my byliśmy tak najedzeni...
Ja: połakomiłam się na żurek śląski
A.: nie zmieścił nic, jedynie żurku pochlipał
dzieci zamówiły bułeczki z masłem czosnkowym
Miejsce absolutnie godne powrotu, tylko już z pustym brzuszkiem.
Niestety połakomiliśmy się na burgery. Były niezłe, Grymaśnik nawet zjadł. Pytanie więc, dlaczego niestety?
Bo wieczorem pan z obsługi hoteliku w którym się zatrzymaliśmy polecił nam restaurację "Pod drewnianym Bocianem", która miała tak ciekawe menu, a my byliśmy tak najedzeni...
Ja: połakomiłam się na żurek śląski
A.: nie zmieścił nic, jedynie żurku pochlipał
dzieci zamówiły bułeczki z masłem czosnkowym
Miejsce absolutnie godne powrotu, tylko już z pustym brzuszkiem.
Komentarze
Prześlij komentarz